loader image

Projekt Zaścianek

Jedzą, piją, lulki palą,

LARPy, wykłady, dyskusje.

Karczmy wszakże nie rozwalą

I do nocy nikt nie uśnie.

Piotr Lussa siadł w końcu stoła,

Podparł się w boki jak basza,

Zatoczył wzrokiem dokoła.

Nie ma tu kogo przestraszać…

Mówi Miłosz, kawał zucha,

O naturze polskiej nacji,

Cała wiara dziś go słucha,

Bo w tych słowach sporo racji.

W noc dyskusja się przeciąga,

Wiele osób, głosów wiele,

Choć konsensu nie osiąga,

To przy stołach przyjaciele.

Nie ma z nami Piotra Pana.

Lecz duch w szlachcie nie umiera.

Odnalazłszy go wśród siana,

Obudzili przyjaciela.

Wtem, gdym wódkę pił z kielicha,

Już jaśnieje gdzieś na wschodzie,

Patrzę w zegar: O, u licha?

Czas do łoża iść, narodzie!

Z wielkim smakiem dzionek miły

Rozpoczyna nasz wiara.

Odbudować trzeba siły,

Dziś atrakcji co niemiara.

„Okno na wschód” się otwiera,

Czy to tylko fraza taka?

Czy na wschodzie jest, cholera,

Bratnia dusza dla Polaka?

Słońce stoi już wysoko,

Żar się leje na nas z nieba,

Jacek ma na wszystkich oko,

Do Kruszynian zmierzać trzeba.

Skąd Tatarzyn w polskiej ziemi?

Dziś bez trudu się dowiecie,

Usiadnąłszy między niemi

W kruszyniańskim tym meczecie.

Szlachta, kościół, posłów złoto.

Tak gra pierwsza się zaczyna.

W tej elekcji chodzi o to,

By nie wybrać germanina.

Turek, Habsburg – dwa bratanki,

Interesy z boku kręcą

Turka ciągnął polskie branki,

Niemca zaś haremy nęcą.

Gra kolejna, łatwa sprawa.

Wiemy jak w to się wygrywa!

Ale co to? Rzecz ciekawa,

Legła w proch inicjatywa.

Co zawiodło, gdzież był kruczek?

Czy ta gra nie miała sensu?

Nie ma w tym diabelskich sztuczek.

Rajmund wskazał brak konsensu.

Co tam panie w polityce?

Jak w Kitaju się trzymają?

Wszystkim wkoło, jasno wielce,

Radka słowa objaśniają.

Wiedza wielka, przenikliwość,

Tak w trzech słowach bym to streścił.

I na kolejną opowieść,

Apetyt w strofach tych zmieścił.

Walka z szablą – rzecz nie łatwa.

Pod Karola wprawną ręką.

Pokonani niczym dziatwa,

Wszyscy w oka mgnieniu mięknął.

Dzień się kończy, zmrok zapada,

Słońce znika na zachodzie,

Lecz drużyna nasza rada,

Toczy spory tu, w gospodzie.

Czas umyka niczym zając,

W polu zwąchany przez charty,

Rozstajemy się planując,

Znów „Zaścianek”, to nie żarty!

Szabla, fajka, noc dzisiejsza,

Śpiew donośny, piwa dzbanek.

Oraz Polska – najważniejsza.

Tak, to właśnie jest „Zaścianek”