Świat trzeszczy tak, że zdaje się jak pisał pewien poparzony człowiek na wyspie Patmos iż “ryby drżą w oceanie” tymczasem dotarła do nas długo oczekiwana relacja towarzyszki Eweliny Pietkiewicz z Projektu Zaścianek VII:
“O Projekcie Zaścianek dowiedziałam się będąc w kole Wileńskiej Młodzieży Patriotycznej. Przedtem nigdy nie zdarzyło mi się być na podobnym wydarzeniu. Bardzo ucieszyłam się, kiedy otrzymałam potwierdzenie o przyjęciu. Tuż po przyjeździe do Kundzicz byłam mile zaskoczona. Po pierwsze, miejsce (,,Gospoda w chlewie”) wybrano bardzo trafnie: kilka niedużych budynków, autentyczne stare, wiejskie przedmioty i podlaska przyroda stworzyli idealną przestrzeń dla projektu (brak sieci wi-fi – duży plus!). Po drugie (i ważniejsze), wesołe i niezakompleksione towarzystwo.
Chętnie od razu pomogłam w przepisaniu planu zajęć, którego prawie przytrzymywaliśmy się. Po przybyciu pozostałych zaściankowiczów wszyscy nawzajem zapoznaliśmy się w gospodzie za stołami, a potem był wykład p. Lodowskiego z Krakowa. Nie pamiętam o czym był, ale pamiętam, że po tym Jacek przywiózł lody. Podczas wykładu fundacji Okno na Wchód i dalszej dyskusji o sytuacji Polaków za granicą ciekawie było posłuchać opinii Polaków z Polski i ich obserwacji. Nareszcie podano kolację. Piątkowy wieczór był samy ciekawy. Pierwszy raz wypróbowałam sztukę szermierczą, czyli miałam pojedynek z Justyną. W ciągu połowy dnia dowiedziałam się dużo informacji, historii, czasami nie wiedziałam nawet kogo słuchać i z kim rozmawiać.
W sobotę po śniadaniu niektórzy pojechali na zalew, od samego rana dzień przewidywał się być piekielnie gorącym. Wyruszyliśmy na wycieczkę do Krynek. W meczecie zapoznaliśmy się z tradycjami wyznawców islamu i streszczoną historią Tatarów mieszkających w Polsce. Także zobaczyliśmy specyficzny muzułmański cmentarz. Nie pamiętam, czy graliśmy w grę negocjacyjną LARP przed czy po wycieczce. Gra ciekawa, wprowadzone inicjatywy typu zamachu na posła przez stronników Habsburgów i manipulacje posła z Turcji ożywiały tok gry. Gra negocjacyjna o 3 milionach złotych i stworzeniu 3 instytucji (klasztor/szpital/ochronka) okazała się jeszcze ciekawszą. Nie obeszło się bez dramatyzmów. Można było obserwować i uczyć się. Wreszcie doczekałam się wykładu Karola Kramkowskiego o walce szermierczej i mogłam wypróbować w pojedynkach z innymi chętnymi. Kolejny wykład, który przedstawił Radek Pyffel, zapoznał bliżej o planach budowy kolei z Chin do Europy, o możliwym szybszym eksporcie z Chin w przyszłości, stosunkach Polski i Chin, o bycie Chińczyków. Zdecydowanie fascynujący wykład, do tego z fotorelacją. Dzień dobiegał końca, wiele osób wyjechało. Dyskutowano, żartowano, a potem nawet śpiewano piosenki. Najwytrwalsi siedzieli do bladego świtu i ja też postanowiłam przed 5 rano, że już pora na sen.
Ciasta na śniadaniu były pyszne. Ludzi okazało się w dwa razy mniej niż wieczorem. Nastał czas ewaluacji, omówiliśmy i oficjalnie zamknęliśmy VII edycję Zaścianku. Chwilę póżniej pięciu z nas pojechało na zalew. Osobiście szkoda było rowerzystów, za którymi zostawiliśmy obłoki piasku i dymu, kiedy pędziliśmy po żwirowej drodze pickup’em Jacka. Nie pamiętam, żeby ktoś był w kościele, jak to było zaplanowane, ale cóż. Obserwowałam grę planszową o Powstaniu (Styczniowym?) i zrozumiałam, że nic nie zrozumiałam. I że Jacek gra najlepiej. Wkrótce już rozwitywalismy się…
Projekt Zaścianek VII edycji byl dla mnie miejscem rekreacji, edukacji, początkiem znajomości z charyzmatycznymi i mądrymi ludżmi, rozmów o polityce bez polityków. Śmiało stwierdzam, że to byli moje najlepsze 3 dni lata 2015 roku.
